Sylwetki ekipy filmowej z kamerą na plaży o zmierzchu

IMAX opublikował materiał zza kulis „Odysei” i jest to prawdopodobnie najbardziej pouczający dokument produkcyjny tego roku. Nie dlatego, że pokazuje wielkie sceny — dlatego, że pokazuje, ile pracy kosztuje ustawienie kamery IMAX tam, gdzie inna produkcja postawiłaby ją bez zastanowienia.

Kamera, wokół której krąży cały plan

Na kilku ujęciach kamera nie wygląda jak narzędzie operatorskie, tylko jak obiekt przemysłowy, wokół którego musi się zorganizować cała produkcja. Ekipa ją otacza. Aktorzy grają dookoła niej. Asystenci obsługują korpus, obiektyw, video assist, okablowanie, magazynki, mocowania i ruch. Geografia planu jest budowana wokół maszyny.

Kręcenie całego filmu na IMAX-ie oznacza zaprojektowanie całej produkcji wokół bardzo dużego i bardzo specyficznego systemu mechanicznego. Ustawienie kamery, blocking aktorów, dobór obiektywów, jazdy wózkiem, ostrzenie, dźwięk, ładowanie taśmy, transport, ochrona przed pogodą i dostęp ekipy — wszystko to staje się częścią workflow IMAX-a.

Od plaży po klify i wnętrza

Najbardziej uderza rozpiętość środowisk. Kamera pojawia się na wózku na plaży przy oceanie. W trudnym terenie zewnętrznym. Przy klifach i na wzgórzach. We wnętrzach. W scenach bitewnych otoczona statystami, ogniem, dymem, kostiumami i zbrojami.

To ma znaczenie, bo kamery IMAX na taśmę historycznie kojarzyły się ze skalą, ale niekoniecznie z elastycznością. Format jest ogromny, ciężki, głośny i wymagający logistycznie. A jednak materiał z „Odysei” pokazuje kamerę wpychaną w miejsca, gdzie wiele produkcji sięgnęłoby po mniejsze systemy cyfrowe albo lżejsze zestawy 65 mm. I tu być może leży właściwe osiągnięcie techniczne tej produkcji: nie samo kręcenie na IMAX-ie, ale znormalizowanie IMAX-a w codziennym procesie zdjęciowym.

Blimp jako element opowieści

W materiale widać też potężną, wyciszoną konfigurację kamery. Blimp sprawia, że urządzenie wygląda jak opancerzony pojazd produkcyjny — na niektórych ujęciach przypomina dużą skrzynię techniczną zamontowaną na wózku. Sam ten obraz tłumaczy, dlaczego kręcenie w ten sposób całego filmu jest tak niezwykłe.

Nolan tłumaczył wcześniej, że to właśnie dźwięk był głównym powodem, dla którego przez lata nie mógł nakręcić całego filmu na IMAX-ie. Nowa kamera, opracowana pod kryptonimem Keighley, ograniczyła część tych problemów — ale ciszej nie znaczy cicho, a sceny dialogowe z dźwiękiem synchronicznym wciąż wymagały umieszczenia kamery w wielkiej obudowie dźwiękochłonnej.

Lustra wokół kamery, czyli ludzki problem IMAX-a

Najciekawszy wątek w całym materiale nie dotyczy jednak ani korpusu, ani formatu, ani blimpa. Dotyczy aktorów. Z transkrypcji wynika, że ekipa musiała zbudować system luster, żeby aktorzy mogli się nawzajem widzieć dookoła kamery.

To odsłania ogromne praktyczne wyzwanie przy kręceniu scen dialogowych na taśmie IMAX. Zwykłą kamerę kinową da się zwykle wcisnąć między aktorów bez całkowitego niszczenia linii spojrzeń. Kamera IMAX 15/65 to obiekt masywny — nie tylko obiektyw pośrodku sceny, ale też korpus, magazynek, wizjer, system mocowań, okablowanie, monitor, a czasem blimp. Postawiona między aktorami potrafi fizycznie zablokować kontakt między nimi.

Lustra pozwoliły utrzymać poczucie kontaktu wzrokowego nawet wtedy, gdy kamera zajmowała miejsce, w którym normalnie widoczna byłaby twarz partnera. Produkcja musiała więc wymyślić sposób, by aktorzy mogli grać przez kamerę i wokół niej, zamiast być przez nią rozdzieleni.

Negatyw w gardzieli, cyfrowy monitor na górze

Drobny, ale istotny szczegół: nad kamerą zamontowany jest monitor, prawdopodobnie Blackmagic Design, będący częścią łańcucha video assist. To pokazuje hybrydową naturę współczesnej produkcji wielkoformatowej na taśmie.

„Odyseja” powstaje na negatywie 15/65, ale workflow wokół kamery nie jest czysto analogowy. Korpus, magazynek, obiektyw i negatyw pozostają głęboko mechaniczne — a nad nimi siedzi nowoczesny monitor cyfrowy, dający Nolanowi, van Hoytemie, operatorom i asystentom praktyczny sposób oceny kadru, ruchu, blockingu i gry aktorskiej w czasie rzeczywistym.

W jednym z ujęć widać nawet boczny panel statusowy kamery — z odczytami wyglądającymi na około 510 i 379 stóp taśmy oraz wartościami przypominającymi 74,5°, 4,1 i 20°C. Kadr nie jest na tyle ostry, by odczytać każde pole z pewnością, ale sam widok pracującego panelu kamery IMAX należy do rzadkości.

Format jako filozofia produkcji

W wielu współczesnych blockbusterach IMAX jest formatem wyróżnionym — pojawia się w wybranych sekwencjach, widz czuje, że kadr się otwiera i film „robi się większy”. „Odyseja” celuje w coś innego. Jeśli film jest rzeczywiście zbudowany w całości wokół zapisu na taśmie IMAX, to obraz IMAX nie jest w nim szczególnym momentem. Jest filmem.

Materiał zza kulis pokazuje ukryty koszt tej decyzji: fizyczny, logistyczny i ekipowy. Ciężar, ruch, blocking, teren i dyscyplinę stojące za obrazem. Kręcenie całego filmu na taśmie IMAX nie jest deklaracją formatu — jest filozofią produkcji. I w „Odysei” ta filozofia wygląda na naprawdę masywną.


Źródło: Y.M.Cinema Magazine — The Odyssey BTS Reveals What It Takes to Shoot an Entire Movie on IMAX Film